Po prawie trzy miesięcznej przerwie, kiedy nasze przedszkole w Bloomingdale było zamknięte z powodu Covid-19, władze stanowe pozwoliły na ponowne otwarcie przedszkoli. Z dużymi restrykcjami, prawie jak w szpitalu, zaczęłyśmy z nadzieją i optymizmem naszą pracę od 1 czerwca.

Dużo ograniczeń jak na razie nas obowiązuje, rodzice nie mogą wejść do budynku, dzieci są przyprowadzane do wejścia, muszą mieć ubrane maseczki. Siostra Małgorzata mierzy każdemu dziecku temperaturę, zapisuje na liście i odprowadza do klasy. W każdej klasie może być tylko 10 dzieci (wcześniej było 20). Temperaturę także muszą mieć zmierzoną i zapisaną nauczyciele, którzy wchodzą na teren przedszkola. Ze względu na to że Małgorzata ma kontakt ze wszystkimi dziećmi z przedszkola, musi być ubrana w fartuch ochronny, przyłbicę i rękawiczki, aby później po zmianie ubrania ochronnego mogła wejść do jednej z klas i być z dziećmi w ciągu dnia. Dzieci i Siostry nie mogą przechodzić w ciągu dnia do innej klasy, nie ma łączenia klas, wspólnej zabawy miedzy klasami. Siostry przez cały dzień pracy muszą chodzić w przyłbicach (są wygodniejsze od maseczek, łatwiej się oddycha) lub w maskach. Siostry, Panie w klasach muszą dbać o częstą dezynfekcję zabawek, stolików, krzesełek, placu zabaw itp.

Powoli uczymy się „nowej” rzeczywistości... Ale cieszy nas, że dzieci z wielką radością i uśmiechem wróciły do przedszkola, mimo że my Siostry i Panie wyglądamy trochę inaczej :).

Galeria zdjęć